reklama

Seniorka zginęła na pasach. W sądzie usłyszano, że „sama wtargnęła”. Głośna sprawa z materiału Kanału Zero

Opublikowano:
Autor:

Seniorka zginęła na pasach. W sądzie usłyszano, że „sama wtargnęła”. Głośna sprawa z materiału Kanału Zero - Zdjęcie główne
Autor: pixabay | Opis: zdjęcie poglądowe

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW materiale opublikowanym na Kanale Zero reporter przedstawia wstrząsającą historię śmiertelnego potrącenia 79-letniej Jolanty Paprockiej oraz kontrowersyjnego wyroku, który wstrząsnął opinią publiczną.
reklama

Do tragedii doszło 20 października 2022 roku w Łuzkach (powiat łosicki). Tego dnia pani Jolanta uczestniczyła w mszy świętej o godzinie 17. Po jej zakończeniu, jak relacjonuje materiał, „ludzie po mszy wyszli, trochę rozmawiali. Pani Jolanta też została i rozmawiała z sąsiadką”.

Krótko po godzinie 18 policja otrzymała zgłoszenie o potrąceniu pieszej. Warunki drogowe nie były trudne – „był zmierzch, ale jezdnia była sucha i czysta”. Kobieta szła w kierunku przejścia dla pieszych razem z sąsiadką. Zatrzymała się na wysepce rozdzielającej pasy ruchu, po czym próbowała przejść dalej. W tym momencie nadjechało BMW prowadzone przez młodego mieszkańca okolicy, Kacpra T. Samochód uderzył seniorkę z dużą siłą.

Rodzina ofiary wspomina dramatyczne chwile po wypadku. Synowa, Magdalena Paprocka, relacjonuje:
„Dobiegłam tam, teściowa leżała w ogromnej kałuży krwi. Jeszcze nie widziałam tyle krwi obok człowieka”.

reklama

Opisuje także słowa lekarki:
„Chcieliśmy intubować, ale tam w środku jest wszystko pocharatane. Nie było możliwości nawet założenia rurki intubacyjnej”.

Reporter podkreśla, że początkowo sprawa wydawała się jednoznaczna. Sytuacja zaczęła się komplikować już na etapie zeznań świadków. Kluczowa okazała się relacja sąsiadki Teresy, która twierdziła, że kobiety szły razem pod rękę. Jednak nagranie z monitoringu pobliskiego sklepu przeczyło tej wersji – „widać, że te kobiety nie szły razem”.

Jeszcze bardziej kontrowersyjne były dalsze zeznania świadka. Kobieta sugerowała, że ofiara mogła chcieć popełnić samobójstwo:
„Mówiła mi, że ma dosyć tego życia, że chce do męża”.

Dodała także:
„Nagle puściła moją rękę i weszła wprost pod nadjeżdżający samochód”.

Rodzina stanowczo odrzucała tę wersję wydarzeń. Córka, Katarzyna Kurzyńska, mówiła:
„Nie mogłam się pogodzić z tym, że w ostatnich minutach życia miała opowiadać o tęsknocie za mężem. To dla mnie abstrakcja”.

reklama

Materiał wskazuje również na liczne zaniedbania w działaniach policji. „Nie przesłuchano wszystkich świadków” – podkreśla reporter. Dopiero w sądzie odnaleziono osoby, które widziały lub słyszały wypadek.

Pierwsza opinia biegłego, sporządzona przez Zbigniewa Stangryciuka w styczniu 2023 roku, była jednoznaczna. Ekspert ocenił, że kierowca przed hamowaniem jechał około 70 km/h, czyli znacznie powyżej dozwolonej prędkości. W jego opinii:
„Gdyby jechał z dozwoloną prędkością, zauważyłby pieszą i do wypadku by nie doszło”.

Mimo to biegły wskazał także współwinę pieszej, uznając, że „nie można wejść bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd”.

Na tej podstawie prokuratura postawiła kierowcy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Sam oskarżony nie przyznał się do winy.

reklama

Rodzina początkowo wierzyła, że doszło do tragicznego wypadku bez złej woli. Córka wspomina:
„Myślałam, że to jest tragedia dwóch rodzin”.

Z kolei druga córka relacjonuje:
„Podchodził do nas i błagał o przebaczenie”.

Proces rozpoczął się na początku 2023 roku. W jego trakcie pojawiły się nowe zeznania świadków, według których kierowca jechał szybciej niż dopuszczalne 50 km/h, a po wypadku miał przestawić samochód, co może być uznane za zacieranie śladów.

Kluczowy zwrot nastąpił po powołaniu drugiego biegłego – Pawła Sadowskiego, byłego eksperta policyjnego. Jego opinia całkowicie zmieniła obraz sprawy. Uznał on, że:
„Zachowanie pieszej było bezpośrednią przyczyną wypadku”

oraz zakwalifikował je jako „wtargnięcie na jezdnię”.

Jednocześnie stwierdził, że kierowca jechał około 58–59 km/h i „nie miał szans uniknąć wypadku”.

reklama

8 lipca 2025 roku zapadł wyrok uniewinniający. Sąd przyjął wersję drugiego biegłego oraz zeznania Teresy. W uzasadnieniu stwierdzono m.in., że przekroczenie prędkości „nie wpływa na to, co się stało”.

Dla rodziny był to szok.
„To mnie tak rozwaliło, jakbym dostała obuchem w głowę” – mówi córka.
„Takie wyroki godzą w polski wymiar sprawiedliwości” – dodaje synowa.

Sam kierowca komentował:
„To nie jest zero-jedynkowe. Nie umiem tak łatwo odpowiedzieć”.
W materiale pada również sugestia, że jego zachowanie po wypadku mogło być elementem strategii obrony.

Sprawa nie zakończyła się jednak na tym etapie. W grudniu 2025 roku sąd odwoławczy uchylił wyrok, ostro krytykując wcześniejsze rozstrzygnięcie i nakazując ponowne rozpatrzenie sprawy.

W międzyczasie doszło do kolejnej tragedii. Świadek Teresa, której zeznania odegrały kluczową rolę w procesie, zginęła potrącona na tym samym przejściu dla pieszych – dzień przed rozprawą apelacyjną.

Materiał Kanału Zero kończy się gorzką refleksją o systemie sprawiedliwości i bezpieczeństwie na drogach. Sprawa Jolanty Paprockiej pozostaje otwarta, a jej finał wciąż nie jest przesądzony.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo